Pierwszy raz spotkałem się z takim czymś. Nigdy w życiu nie rzucałem samolotami, a co dopiero "transportowałem" jakieś wiadomości, jak dziewczyna. stała ode mnie w pewnej odległości, a gdy zrobiłem krok do przodu, ona się cofnęła. Na początku niczego nie rozumiałem, bo to było dla mnie dziwne, ale jednocześnie zabawne, bo nowe. Robiłem parę kroków do przodu, raz jeden, potem dwa, potem znowu jeden, potem trzy, następnie był skok. Ona to wszystko robiła tak samo, tyle, że to tyłu. Uśmiechnęłam się lekko, gdy dostałem kolejny samolot z wieścią Jesteś strasznie wolny. Spojrzałem na nią i ruszyłem trochę szybciej, aż w końcu Yoshiko była zmuszona się odwrócić i biec, bo ja ruszyłem za nią. Zazwyczaj takich zabaw używałem, gdy chciałem się pożywić, a ofiara nagle mi się wymsknęła i zaczynała uciekać. Teraz było podobnie. Ja gonię, a ona ucieka. Tyle, że Yoshi się uśmiechała i śmiała, a ja chciałem ją tylko złapać, a nie wyssać z niej energię. Była szybka i wytrzymała, niestety nie dla mnie był wysiłek fizyczny przez astmę. Z tym sobie radziłem, gdy szedłem na polowanie. Brałem dwa "łyki" z inhalatora i mogłem biec. A tutaj? Niestety nie przewidziałem takiej zabawy, przez co nie wziąłem ani jednej porcji. Dlatego też musiałem się zatrzymać i ochłonąć, gdy tylko poczułem zmęczenie. Nie chciałem paść na ziemię, tylko dlatego, że wziąłem ze sobą inhalatora. Normalnie bym przemienił się w cień i w ciągu jednej czy dwóch sekund znalazłbym się w pokoju. A tutaj? Jak niby mam to zrobić przy dziewczynie?
Zatrzymałem się. Oparłem ręce na kolanach i zwiesiłem specjalnie głowę. Zaczęłam głęboko oddychać.
- Daniel, wszystko dobrze? - usłyszałem głos, a kroki się zbliżały. Uśmiechnąłem się sam do siebie, gdy dziewczyna była wystarczająco mnie blisko. Szybko się podniosłem i złapałem ją za rękę, przyciągając do siebie. Od razu przestałem sapać, zamiast tego uśmiechnąłem się do niej szeroko.
- Musze uważać, bo mam astmę - odparłem wpatrując się w jej oczy i tak młodą twarzyczkę. Była na prawdę ładna, a jej oczy hipnotyzujące. Aż chciał bym ją posmakować... - To teraz chyba należy mi się jakaś nagroda? - nachyliłem się niebezpiecznie blisko jej twarzy z chytrym uśmieszkiem.
Dziewczyna chwilę milczała także wpatrzona we mnie.
- A mówiłam coś o nagrodzie? - podniosła jedną brew z lekkim uśmiechem.
- Nie, ale nie puszczę cię, dopóki jej nie dostanę - zaśmiałem się i bardziej ją do siebie przytuliłem, obejmując mocno, ale nie za bardzo, aby ją nie udusić.
<Yoshiko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz