Zacisnąłem dłonie na rękawach od bluzy, robiąc to samo ze swoimi wargami i tępo patrzyłem w kierunku, w którym poszedł Ivan. Nie zwróciłem uwagi na łzy lecące od jakiegoś czasu po mojej twarzy i słysząc odległe szczekanie psów, zacząłem w końcu iść na ślepo przed siebie, licząc, że się wydostanę z tego miejsca, a potem trafię jakoś do akademii, a jak nie... to nie wiem. Będę musiał na coś wpaść, nawet jeżeli będzie się to równać ze spytaniem jakiegoś podejrzanego typa na ulicy o drogę. Potarłem ramiona, licząc, że doda mi to ciepła i rozejrzałem się, w poszukiwaniu jakiegoś źródła światła, najlepiej świateł samochodowych, bo znaczyło by to, że jestem blisko drogi, która dokądś prowadzić musi. Przy okazji, naciągniętym na nadgarstek krańcem rękawa wytarłem łzy pod oczami, co dużo nie dało, ponieważ na ich miejscu zjawiły się kolejne, niekontrolowane przeze mnie.
Nie chciałem sprawić problemu.
Ja powinienem oberwać od tego blondyna, nie Ivan.
Za to teraz, znowu stracę sen. I jedyną osobę, z którą utrzymywałem kontakt.
Cofnąłem się parę kroków, widząc, że wszedłem na drogę, a z przeciwnej strony jedzie samochód, gdzie trąbienie przerwało moje przemyślenia. Mruknąłem coś jedynie niewyraźnie pod nosem i wróciłem na chodnik, rozglądając się po okolicy, aby znaleźć coś rozpoznawalnego dla mnie. Zawiesiłem wzrok na dość wysokiej wieży, którą skądś kojarzyłem, więc trochę pewniej skierowałem się w tamtą stronę.
___
Siedziałem już bezpiecznie w swoim pokoju, o ile bezpiecznym można nazwać siedzenie w kącie z nerwowym wzrokiem latającym po całym pokoju, a godzina sięgała powoli czwartej nad ranem. Aby odwrócić swoją uwagę, zacząłem przeglądać różne fora społecznościowe i inne media internetowe, dla zajęcia swojego czasu, licząc, że w ten sposób czas zleci mi szybciej, co się nie stało. Podłączyłem słuchawki do urządzenia, włączając w nim losowy utwór i oparłem głowę o ścianę, podkulając nogi pod brodę i zamykając oczy na krótką chwilę, chcąc w ten sposób powstrzymać zbierające się ponownie łzy w oczach.
Przejrzałem swoją szafę, będąc ponownie na nogach, na ślepo wybierając coś z jej wnętrza, chcąc mieć to już z głowy i odłożyłem na krzesło, bez fatygowania się, aby je złożyć.
___
Od całego zajścia minęły chyba cztery dni. Nie liczyłem już nawet ile razy w trakcie przechodzenia od pokoju do klas zatrzymywałem się przy jego drzwiach, wciąż w głowie mając myśl, że mieliśmy pracować. Zapukać nie zapukałem, ze względu na opanowujący mnie w tym momencie strach. Tak samo gdy wymijałem białowłosego na korytarzu. Wystarczyło to jedno, wypełnione złością jak i agresją spojrzenie z jego strony, a moje wypełniało się widocznym przerażeniem. Nie próbowałem nawet zacząć rozmowy, nie było nawet takiej okazji.
Rzeczą, która z jakiegoś powodu zabolała mnie najbardziej była ta, która wydarzyła się tego dnia.
Po skończonych lekcjach skierowałem się na stołówkę, chcąc przynajmniej dać obraz, że coś jem. W trakcie drogi, zostałem zatrzymany przez profesora Fenga, który stwierdził, że jest do idealny moment na poprowadzenie rozmowy o tym, że moja aktywność jest jeszcze mniejsza niż była. Utrzymywałem z nim kontakt, dopóki gdzieś nie śmignęły mi krótkie, białe włosy, które należeć mogły do jednej osoby. Zignorowałem w ten sposób nauczyciela wychowana fizycznego i skupiłem się na tym co robi chłopak, korzystając z momentu, że ten na mnie nie zwraca uwagi. Czego pożałowałem. Niedługo za nim przylazła brunetka, uczepiając się jego ramienia, co chłopakowi widocznie nie przeszkadzało. Przełknąłem możliwe, że zbyt głośno ślinę
- Cheolsun - wybudził mnie ostrzejszy głos nauczyciela, przez co zwróciłem z powrotem na niego wzrok - Bez przerwy się wyłączasz.
- Ja... ja przepraszam, muszę już iść - przełknąłem tworzącą się w gardle gulę po raz kolejny i wyminąłem profesora, kierując się w inną stronę niż zamierzałem, czując po chwili na sobie czyiś wzrok, a potem słysząc cichy śmiech, nie zwracając nawet uwagi czyj on był.
Przejechałem nadgarstkiem pod oczami, skręcając następnie w stronę odpowiedniego skrzydła, chcąc jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju.
Nie wiedziałem czemu akurat to sprawiło, że coś we mnie pękło, ale tak było. Czułem jak oczy powoli puchną od ciągłego ocierania ich, więc w jakiś sposób powstrzymałem się od nawracającego płaczu, który jedynie mocniej uświadamiał mnie w mojej słabości, co zmusiło mnie do ponownego naciągnięcia na twarz cienkiej, ale jednak, maski, która przez cały czas mi towarzyszyła, dopóki nie zostałem poproszony o odebranie projektów.
___
Podniosłem się na trzęsących nogach z łóżka, biorąc ubrania jak i strój sportowy, przypominając sobie, że może i nie zaczynam, ale kończę dzisiaj wychowaniem fizycznym. W dodatku lepiej wyobrazić sobie tego nie mogłem ze względu na połączenie dwóch klas ze sobą. Przejechałem dłonią po z powrotem bladej twarzy i przebrałem się we własnym tempie i wyszedłem z pokoju, z zamiarem rozpoczęcia lekcji, na których skupiałem się na tym, co było za oknem, przy okazji robiąc notatki czy zadania, przez co czas zleciał mi w dość sprawnym tempie. Akurat gdy tego nie chciałem, ze względu na zbliżającą się lekcję wychowania fizycznego, która miała być za niecałe piętnaście minut. Co zleciało mi równie sprawnie mimo mojego nieróbstwa w przeciągu tego czasu.
Razem z resztą osób wszedłem do szatni, kątem oka widząc Ivana żegnającego się z jego dziewczyną, inaczej tego nazwać nie mogę, z zamiarem przebrania się w odpowiedni ubiór. Nie minęło nawet pięć minut, a wszyscy stali ustawieni w szeregu, kiedy zapadła decyzja, że będziemy grać w piłkę nożną, na co instynktownie podniosłem rękę do góry
- Tak Cheolsun, trzeba grać - profesor Feng uśmiechnął się, wzruszając bezradnie ramionami, a ja opuściłem jedynie dłoń bezwładnie na dół, wiedząc, że innego wyboru nie mam.
Zostaliśmy rozdzieleni na drużyny, przez co rozgrywka zaczęła się wcześniej niż się tego spodziewałem. Tak samo jak kolejna sytuacja. Stałem tam, gdzie powinienem, obserwując toczącą się rozgrywkę, ale rzeczą, której nie zauważyłem był lecący wspólnie z kimś jeszcze w moją stronę Ivan, przez co przez spóźniony refleks, w trójkę wylądowaliśmy na ziemi, co dla mnie skończyło się uderzeniem w głowę o zimną podłogę, choć chłopacy zapewne lepiej nie skończyli. Syknąłem cicho pod nosem, wysuwając się spod podwójnego ciężaru i podniosłem się z ziemi, czując przy pochyleniu głowy lekki strużek lecący pod moim nosem
- Wszystko dobrze? - usłyszałem głos profesora, który podszedł do mnie, z zamiarem położenia dłoni na moim ramieniu, którą krótkim ruchem odepchnąłem od siebie.
- Tak. Zaraz wrócę - powiedziałem cicho, niezbyt przyjemnym dla ucha głosem i spojrzałem na Ivana, który podnosił się z podłogi i na moment nawiązałem z nim kontakt wzrokowy, widząc w jego oczach cień przejęcia, który chwilę później wyparował, równie jak ja przez skierowanie się w stronę łazienki, z zamiarem zajęciem się problemem dotyczącym krwi z nosa.
[ Ivan? ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz