wtorek, 1 listopada 2016

Od Daniela cd. Kayline

To było zabawne. A wiecie dlaczego? Bo dziewczyna wyszła ze swojego pokoju, jakby w rzeczywistości on należał do mnie. Gdy trzasnęła drzwiami zaśmiałem się. Z jednej strony nie o to mi chodziło, ale z drugiej się jednak opłacało. Uwielbiałem denerwować ludzi, a tym bardziej takich jak ona. Niech sobie oczywiście nie myśli, że od tak pierwszy powiem coś o sobie. Tym bardziej, że to ja zadałem jej pytanie, a nie ona mi. Jakaś kolejność istniała, prawda? Pierwszy się o to zapytałem, więc nie ma bata, że pierwszy coś o sobie powiem. O nie. Coraz bardziej mnie ona zaciekawia upiłem kolejny łyk herbaty i wróciłem do poprzedniej pozycji. Nogi założyłem na stół, a głowę oparłem o fotel. Obojętnym, a raczej znudzonym wzrokiem przypatrywałem się ścianie bardzo długi czas, aż nie zasnąłem.
~~~
Obudziło mnie otwieranie drzwi, a potem szturchanie mojego ciała.
- Wracaj do siebie - otworzyłem zaspane oczy i spojrzałem na człowieka, który próbował mnie zwalić z kanapy. Była to Kayline, która widocznie była już nieco zmęczona, ale nie dawała za wygraną. Ziewnąłem przeciągle i odstawiłem szklankę, tym samym zdejmując nogi ze stołu. Spojrzałem na nią zaspany, a ona zmierzyła mnie morderczym wzrokiem. - Wyjdź z mojego pokoju - warknęła, a ja się tylko uśmiechnąłem.
- Która godzina? - zignorowałem jej rozkazy.
- Późna - nawet nie raczyła spojrzeć na zegar, który wybijał chyba północ. Spojrzałem na nią. Próbowała pościelić sobie łóżko, a ja jej się przypatrywałem. - Czegoś chcesz? - nie odwróciła się, bo była zajęta swoją czynnością. 
- Dobrze wiesz czego - odparłem i znowu oparłem się o kanapę zamykając oczy i czekając.
- Ale jesteś upierdliwy! - wręcz krzyknęła, a ja tylko wzruszyłem ramionami śmiejąc się i mówiąc jej, że wiem o tym. - Mówiłam ci, że odpowiem na twoje pytanie, jeśli ty o sobie coś powiesz - dalej utrzymywała się swojej umowy. Zaśmiałem się ponownie. Ona mnie ciągle rozbawia pomyślałem.
- Zapytałem o to pierwszy, więc nie ma bata, abym ja zaczął - wstałem i podszedłem do niej od tyłu. Automatycznie gdy się odwróciła i lekko podskoczyła, ja dodałem swoje ale. Spojrzała na mnie wyczekując odpowiedzi. - Jeśli tak bardzo ci zależy, abym coś o sobie opowiedział, zrobię. Ale ty masz odpowiedź na moje pytanie - rozkazałem. Zmarszczyła brwi. Nasze twarze znowu dzieliły centymetry.
- A jaką mam pewność, że nie kłamiesz? - założyła ręce na krzyż. Przybliżyłem się do niej jeszcze trochę i spojrzałem w jej oczy.
- Nie masz. Ale to, że jestem jaki jestem, to nie oznacza, że łamię obietnice - wyprostowałem się. Położyłem prawą rękę na sercu, a lewą przed siebie. Był to znak obiecuje.

<Kayline?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz