wtorek, 8 listopada 2016

Od Daniela cd. Kayline

Powiedz jej, aby się trzymała blisko, żeby je się nic nie stało, a ona nagle znika i jest bliska swojego końca i utraty tak zwanego szacunku do samego siebie. Gdybym jej nie znalazł, żołądek by ją bolał od jego penisa, a sama by ryczała. Zabrałem ją stamtąd i usadowiłem przy barze, mówiąc dla barmana, że jeśli ktoś ją tknie, osobiście wydłubie mu oczy i wsadzę mu do gardła, aby mógł zobaczyć od środka jak go rozrywam na kawałki. Oczywiście się posłuchał, bo nie miał wyboru. Zostawiłem ją koniecznie musząc zaufać mężczyźnie, który był za nią odpowiedzialny, a sam poszedłem do Luka.
Stanąłem przed drzwiami i nie pukając otworzyłem je. Tak zobaczyłem nagą kobietę, która siedziała na chłopcu i się całowali. Gdy mnie zobaczyła, zmierzyła moją osobę złowrogim wzrokiem zdenerwowana, że im przeszkodziłem. Ale trudno. Jemu oczywiście to wisiało - dosłownie. Nawet go nie podnieciła, więc nie wiem po co się denerwuje. Narzuciła na siebie sukienkę i wyszła z pokoju, zostawiając mnie samego z chłopakiem. Zwykły dzieciak... czarnowłosy siedemnastolatek, nie cżłowiek, nie Luskajnin, nie Arumianin. Nikt nie wie czym on był, ani jakim cudem załatwił sobie tak wysokie miejsce w hierarchii. Ale to mnie nie obchodziło.
- Kopę lat Daniel! - odparł uradowany wstając z siedzenia i podchodząc do mnie. Uścisnął z radością moją dłoń.
- Też miło cię widzieć - moja twarz była obojętna.
Chłopak wskoczył na stół i siedział na nim, oparty na rękach.
- Co cię do mnie sprowadza? - zapytał. Podszedłem do siedzenia i usiadłem przy ścianie. Pokój był przesiąknięty seks*m, jakby ten małolat nie miał nic innego do roboty, niż pieprzenie dziewczyn, jeśli nie robił tego też z chłopakami. Z nim nigdy nic nie wiadomo.
- Chciałem, abyś dzisiaj spłacił dług - oświadczyłem.
- Mów jaki - widocznie nie miał temu nic przeciwko. - Teraz znowu mnie uratowałeś od beznadziejnej dz*ki - powiedział zakładając nogę na nogę. Czasem wydaje mi się, że jest pedałkiem, ale ma takie ogromne możliwości, że nie jestem w stanie mu tego powiedzieć. Tym bardziej, że zapewne inni to robią, po czym trafiają na tak zwaną drugą stronę.
W skrócie opowiedziałem mu co się stało wczoraj, oraz dzisiaj w nocy. Słuchał mnie z uwagą, co jakiś czas przytakując, albo kiwając głowa. Milczał przez parę sekund, aż na sam koniec oświadczył, że chce poznać moją "dziewczynę". Westchnąłem i skinąłem głową, po czym wyszedłem stąd. Skierowałem się do baru, gdzie to jakiś mężczyzna kłócił się z barmanem, a między nimi znajdowała się Kayline. Nie zwracając na nich uwagi, podszedłem do niej i złapałem ją za rękę.
- Chodź Kotek - pociągnąłem ją do siebie, a ona jakby odetchnęła z ulgą. - Ciesz się, jednak cię nie zabije - oznajmiłem barmanowi, którego mężczyzna już puścił. Nie zwracając na nich uwagi, zaciągnąłem ze sobą dziewczynę do Luka. - Chce cię poznać, więc uważaj chociaż na to, co mówisz - mruknąłem, bo wiedziałem, że na pewno się odezwie. Może krótko ją znałem, ale to było pewne. Tym bardziej, że nie mam zamiaru za nią odpowiadać, gdy Luk zada jej jakieś pytanie. Mamy być kochaną para, czy mam być jej niańką?

<Kayline?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz