Zauważyłam, że zachciało mu się coś powiedzieć. Jednak przerwałam mu lekceważąco machając ręką.
- Jestem zajęta.- Przełknęłam ciecz, która roznosiła cudowny smak na moim języku.- Przez Arumianina- dodałam, jednak on dalej swoje. Typowa gadka "ale go tu nie ma". "a może jednak?". W tej chwili wydawało mi się, iż złamał zasadę nietykalności.
- Odczep się od niej.- Barman stanął przed nami, kątem oka na mnie spoglądając. Ale ten drugi był nieco przybity i zaczął się awanturować. Moje próby uspokojenia ich poszły na marne, więc po prostu się im przyglądałam, cofając się nieco.
Po nie całych dwóch minutach zjawił się Daniel. Pociągną mnie za rękę.
- Chodź kotek- podciągnął mnie do siebie. zrobiło mi się ciepło, więc przysunęłam się bardziej, oddychając z ulgą.
- Ciesz się, jednak cię nie zabije - Usłyszałam jego głos, skierowany do barmana, który pozbył się natarczywego człowieka. Poszliśmy, nie zwracając na nich uwagi, jednak zdążyłam posłać barmanowi ciche "dziękuję". Pewnie zrobił to tylko ze względu na idącego ze mną chłopaka, ale jednak.
- Chce cię poznać, więc uważaj chociaż na to, co mówisz - mruknął. No, przydało by się. Jeśli jest taką "gwiazdą" i ma nam ocalić życie, lepiej uważać na słowa.
Weszliśmy do mniejszego pomieszczenia. Różnił się od innych swoją ciekawą elegancją. Jednak zapach przypominał...nawet nie wiem co. ale było o wiele lepiej niż tam.
Poszłam przodem, niezbyt z tego zadowolona. Zatrzymałam się tuż przed chłopakiem. JAKI ON MŁODY. 17 lat?! Serio?
Wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem, aż zostało to przerwane przez głośne chrząknięcie.
- Wiem, że jestem przystojny, ale bez przesady. Bo twój chłopak się zdenerwuje.- Przekrzywiłam głowę, starając się przeanalizować jego wypowiedź. Gdy tak się stało, pokręciłam głową.
- Nie, po prostu jesteś...młody.- odparłam, obawiając się, że jednak nie powinnam tego mówić.
- Każdy mi to mówi. Ale zazwyczaj...- nie dokończył. Czarnowłosy zaczął zadawać więc pytania.
Stałam, oparta o klatkę piersiową mojego "chłopaka".
- Ile już jesteście razem?- Zwrócił się do nas. Myślałam, że Daniel nic nie powie, więc sama odpowiedziałam- trzy miesiące.- Pół roku.- Powiedzieliśmy jednocześnie, przez co się nieco wkopaliśmy.
- Jak mogłaś zapomnieć!- Udawał urażonego, a odgrywał to tak dobrze, jak znany na cały świat aktor.- I to niby mężczyźni zapominają o takich rzeczach.
- Przepraszam kochanie, tyle już na prawdę minęło? Nie ważne ile się znamy, i tak cię kocham- Uśmiechnęłam się słodko, co odwzajemnił, obejmując mnie ramieniem.
- Dobrze, starczy.- 17-latek zaprzestał tym "słodkościom". Byłam mu za to wdzięczna...Potem jeszcze zapytał, czemu tamci mnie zobaczyli. Opowiedziałam mu prawdę. Po tym, zostałam z Lukiem sam na sam.
- A jak masz na imię?
- Kayline.
- No,no, postarał się chłopak. Luk.- Odparł, pozwalając mi usiąść.
- Miło mi.- Odparłam, usadawiając się na fotelu obok. Jeszcze popytał mnie o moce i tak dalej, aż padło pytanie na temat " zależy ci na własnym życiu?" Z lekkim zdziwieniem odpowiedziałam, że tak. "A czy zależy ci na życiu Daniela?" Także przytaknęłam.
- Możesz teraz go zawołać? Chcę zamienić z nim jeszcze kilka zdań.
- Ok.- wstałam i skierowałam się do wyjścia. Szybko poszło. zawołałam jego imię, a ten w ekspresowym tempie znalazł się obok mnie,- Twój przyjaciel chce porozmawiać.
<Daniel? Wybacz brak weny>
Weszliśmy do mniejszego pomieszczenia. Różnił się od innych swoją ciekawą elegancją. Jednak zapach przypominał...nawet nie wiem co. ale było o wiele lepiej niż tam.
Poszłam przodem, niezbyt z tego zadowolona. Zatrzymałam się tuż przed chłopakiem. JAKI ON MŁODY. 17 lat?! Serio?
Wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem, aż zostało to przerwane przez głośne chrząknięcie.
- Wiem, że jestem przystojny, ale bez przesady. Bo twój chłopak się zdenerwuje.- Przekrzywiłam głowę, starając się przeanalizować jego wypowiedź. Gdy tak się stało, pokręciłam głową.
- Nie, po prostu jesteś...młody.- odparłam, obawiając się, że jednak nie powinnam tego mówić.
- Każdy mi to mówi. Ale zazwyczaj...- nie dokończył. Czarnowłosy zaczął zadawać więc pytania.
Stałam, oparta o klatkę piersiową mojego "chłopaka".
- Ile już jesteście razem?- Zwrócił się do nas. Myślałam, że Daniel nic nie powie, więc sama odpowiedziałam- trzy miesiące.- Pół roku.- Powiedzieliśmy jednocześnie, przez co się nieco wkopaliśmy.
- Jak mogłaś zapomnieć!- Udawał urażonego, a odgrywał to tak dobrze, jak znany na cały świat aktor.- I to niby mężczyźni zapominają o takich rzeczach.
- Przepraszam kochanie, tyle już na prawdę minęło? Nie ważne ile się znamy, i tak cię kocham- Uśmiechnęłam się słodko, co odwzajemnił, obejmując mnie ramieniem.
- Dobrze, starczy.- 17-latek zaprzestał tym "słodkościom". Byłam mu za to wdzięczna...Potem jeszcze zapytał, czemu tamci mnie zobaczyli. Opowiedziałam mu prawdę. Po tym, zostałam z Lukiem sam na sam.
- A jak masz na imię?
- Kayline.
- No,no, postarał się chłopak. Luk.- Odparł, pozwalając mi usiąść.
- Miło mi.- Odparłam, usadawiając się na fotelu obok. Jeszcze popytał mnie o moce i tak dalej, aż padło pytanie na temat " zależy ci na własnym życiu?" Z lekkim zdziwieniem odpowiedziałam, że tak. "A czy zależy ci na życiu Daniela?" Także przytaknęłam.
- Możesz teraz go zawołać? Chcę zamienić z nim jeszcze kilka zdań.
- Ok.- wstałam i skierowałam się do wyjścia. Szybko poszło. zawołałam jego imię, a ten w ekspresowym tempie znalazł się obok mnie,- Twój przyjaciel chce porozmawiać.
<Daniel? Wybacz brak weny>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz