wtorek, 8 listopada 2016

Od Kayline cd. Daniela

- Czyli...mam tu nie chodzić sama, bo zostanę zgwałcona? A to ciekawe masz towarzystwo- burknęłam. Dziwne mają te swoje "zasady". Denerwują mnie. To jest trochę jak rasizm w innej postaci. Szanują swoich, a innych pieprzą jak im się podoba.
- No wiesz. Nie ja ustalam te ich zasady. więc rusz się i idź do przodu.- Poganiał mnie, co było denerwujące. Odwróciłam w jego stronę głowę, z widocznym zdenerwowaniem. Zignorował to, wyprzedzając mnie i narzucając szybsze tempo. Czy on nie może zrozumieć, że mam za krótkie nogi, a gdy on spokojnie idzie ja muszę biec?! Nieznośne z niego stworzenie.
Skrzyżowałam ręce na piersi, wydymając dolną wargę. Jeden budynek był inny niż wszystkie. Ten miał wielki, świetlisty napis "Hell's door" Ciekawie i niezwykle trafnie. Przed nami, w drzwiach stał facet, przypominający goryla. Dosłownie. Miał z dwa metry, był umięśniony bardziej niż Hulk, a do tego te ciemne okulary, garniak, tatuaże na twarzy i łysina, jaśniejsza niż moja przyszłość robiły z niego typowego, imprezowego klawisza. I w tym momencie, gdy Daniel zaczął z nim rozmawiać, ja schowałam się za nim. A że byłam mała, nie stanowiło to dla mnie problemu.
- Jesteś sam?- Padło pytanie ze strony mężczyzny. chłopak odsunął się, odsłaniając mnie. Przypatrzyłam się twarzy klawisza, co wyraźnie mu się nie podobało. Uśmiechnęłam się bezczelnie w jego stronę, czekając na jakąkolwiek reakcję. Ku mojemu zdziwieniu, uprzejmie wpuścił nas do środka. Od razu po otwarciu ciemnych, metalowych drzwi z różnymi graffiti i jakimiś zdjęciami, dopadł mnie mocny zapach alkoholu, papierosów potu i wymiocin. A w tym wszystkim, tłumy ludzi, którzy wypełniali całe to pomieszczenie. Ocierali się o siebie i całowali, nawet w kilkanaście osób. Nie przywykłam do takiego widoku, więc z otwartą buzią, trzymając się ręki Daniela przeciskałam się przez nich. Czując te obrzydliwe spojrzenia, nie tylko ze strony mężczyzn, od jednych odwracałam wzrok w drugich wierciłam dziurę zabójczym spojrzeniem.
- Wyluzuj.- mruknął chłopak, gdy mocniej zacisnęłam dłonie na jego ręce.
- Ha-ha. To że ty jesteś do tego przyzwyczajony, to nie znaczy, że ja jestem.- Warknęłam, chcąc przecisnąć się między dwoma kobietami. Ubrań, o one wcale nie miały, nie licząc kilku drobiazgów, zasłaniających intymne części. Tak się przykleiły, że przez chwilę nie mogłam się ruszyć. W końcu jednak zdenerwowałam się i jednym ruchem rozsunęłam sobie drogę. Ale ej...GDZIE DANIEL?!
Przeklinając pod nosem, zaczęłam gwałtownie się obracać. Nigdzie go nie widziałam, zwłaszcza w tej ciemności, rozpraszanej jedynie kolorowymi światełkami z sufitu. Próbowałam dostać się do wyjścia, ale tam gdzie powinno być, tak go nie było. Spanikowana krzyknęłam jego imię. Na nic.
- Hej, ślicznotko.- Podszedł do mnie jakiś chłopak, starszy ode mnie i o wiele wyższy.
- Wal się.- Prychnęłam, obserwując każdy jego krok.
- Uuu...ostra sztuka? To chodź się zabawić! Zobaczymy, czy w tedy też taka będziesz.- Ścisnął moje ramię tak, że nie mogłam się ruszyć. Moje serce waliło jak młot, a moje ciało oblała fala gorąca.
- Zostaw mnie!- Próbowałam się wyrwać...Na nic. Zaczął mnie gdzieś ciągnąć. Wydarłam się na niego, ale nie zwrócił uwagi. Przygwoździł mnie do ściany, znów uniemożliwiając mi ucieczkę. Starałam się unikać jego wzroku, jednak ten, bez krzty delikatności złapał moją brodę i siłą zmusił do patrzenia na siebie. Do moich oczy zaczęły napływać łzy, mimo to, zacisnęłam zęby i wbiłam w niego wzrok. zbliżył swoją twarz do mojej...Zamknęłam oczy, obawiając się najgorszego. W tym momencie, moja zbawienie dało mu niezły cios w szczękę.
- Ona jest ze mną.- Daniel objął mnie ramieniem, posyłając nieznajomemu groźne spojrzenie. Nie czekając na odpowiedź, odeszliśmy. Wiedziałam, że go zdenerwowałam...- Miałaś się pilnować!- Zacisnął zęby, przechodząc obok baru.
- Przepraszam..-szepnęłam, opuszczając głowę. Nakazał mi usiąść i się nie ruszać. Szepnął coś do barmana, po czym znów zniknął w tłumie. zajęłam więc samotne miejsce przy barze. Trochę to mogło potrwać, więc zamówiła bezalkoholowego drinka. O moim ulubionym, pomarańczowym smaku.

<Daniel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz